Articles

Jak to jest mieszkać w domu pomocy społecznej?

Najlepsza odpowiedź

Po 9135 dniach pozbawienia wolności w więzieniach federalnych na każdym poziomie bezpieczeństwa, moja żona Carole wybrała mnie 13 sierpnia 2012 roku. Pobraliśmy się w więziennym pokoju odwiedzin dziesięć lat temu, ale tego ranka po raz pierwszy byliśmy razem sami. Niestety nie będziemy długo pozostawać sami. Władze dały mi trzygodzinną przepustkę na przejazd z więzienia federalnego w Atwater do schroniska w dzielnicy Tenderloin w San Francisco. Przed przybyciem do schroniska dużo o nim słyszałem. Kilku przyjaciół, których znałem, gdy byłem w więzieniu, przeniosło się do tego samego ośrodka pomocy w San Francisco, więc otrzymałem od nich wiele informacji zwrotnych. Nic z tego nie było dobre. Narzekali na okolicę, opisując polędwicę jako jedną z najgorszych w mieście. Przed schroniskiem mieszkało wielu bezdomnych. Ludzie oddawali mocz i kał na ulicach. Rynek narkotyków ulicznych był solidny. Poza bezpośrednim sąsiedztwem poza domem przejściowym, powiedzieli, w środku było równie źle. Napisałem obszernie o swojej ćwierćwiecznej odyseji przez amerykańskie więzienie i opisałem to wszystko w mojej książce Zdobywanie wolności: podbój 45 lat więzienia. Ci, którzy przeczytali moje prace, wiedzą, że ostatnią dekadę zakończyłem na obozach o minimalnej ochronie. Osoby, które odbywały karę w obozach o minimalnym poziomie bezpieczeństwa, nie miały udokumentowanej historii przemocy. To nie miało mieć miejsca w domu pomocy. Powiedziano mi, że w schronisku będę musiał przebywać z więźniami wszystkich warstw, ludźmi pochodzącymi z więzień o różnym stopniu ochrony. Nie przeszkadzało mi to tak bardzo, ponieważ pierwszą dekadę kadencji spędziłem w więzieniach o zaostrzonym rygorze i przeszedłem przez wiele kałuż krwi. Więc brutalni więźniowie nie onieśmielali mnie w takim samym stopniu, jak inni w obozie o minimalnym bezpieczeństwie. Powiedziano mi, że warunki mieszkaniowe będą straszne w domu pomocy. Pracownicy byliby nietolerancyjni. Powiedziano mi, żebym się spodziewał, że pobyt w internacie będzie jednym z najgorszych okresów, w jakich służyłem, i miałam służyć ostatni rok w internacie. Żaden z tych opisów mnie nie odstraszał. Kiedy Carole odebrała mnie rano 13 sierpnia 2012 r., Byłem pełen optymizmu. Byłem podekscytowany spędzeniem tych trzech godzin w samochodzie z żoną i przyjęciem wszelkich zmian, które miały nadejść w domu pomocy. Wiedziałem tylko, że schronisko zapewni więcej wolności niż więzienie i to mi wystarczyło. Carole podrzuciła mnie wczesnym popołudniem przed dom na półmetku przy 111 Taylor Street. Tak jak mi powiedziano, za rogiem kręciło się wielu bezdomnych. Kiedy wyszedłem z więzienia, administratorzy przekazali mi kilka dolarów z mojego konta komisarycznego i byłem tak podekscytowany byciem wolnym, że rozdałem je jakimś facetom na rogu, mając nadzieję, że wykorzystają je do kupienia jedzenia, a nie narkotyków. Wydaje mi się, że dom przejściowy to stary hotel. Wszedłem do środka i pracownik przedstawił się jako Sally. Wypad? Nie rozumiem. Uścisnęła mi rękę. To nie miało żadnego sensu. W więzieniu nie wolno nam było wchodzić w interakcje ze strażnikami w taki sposób. Polityka więzienna zniechęcała do jakichkolwiek relacji między więźniami a personelem; woleli zachować ścisły rozdział między pracownikami a przestępcami. Podobało mi się, gdy Sally uścisnęła mi dłoń, zawołała mnie po imieniu i przedstawiła się swoim imieniem. Wszystko się poprawiało. Kiedy zameldowałem się w domu pomocy, pozwolono mi zabrać ze sobą rzeczy osobiste. Obejmuje to iPhonea. Nie mogłem w to uwierzyć. Moja żona kupiła dla mnie iPhonea, ale nie sądziłem, że będę mógł nosić telefon w środku. Ale Sally powiedziała mi, że będzie dobrze. Zameldowała mnie i zaprowadziła do mojego pokoju. Przydzielono mnie do pokoju dwuosobowego. Miał łóżko piętrowe i własną łazienkę. Mogłem zamknąć drzwi i być sam, ponieważ mój współlokator, którego nie znałem, był w pracy. Drzwi do mojego pokoju miały zamek. Po raz pierwszy od ponad 25 lat miałem prywatność. Chociaż inni mówili horrendalnie o domu przejściowym, z mojej perspektywy był to pałac wersalski. W ciągu kilku dni otrzymałem pierwszą przepustkę na wyjście z domu i udanie się do DMV. Musiałem uzyskać ważny dokument tożsamości. Ponieważ po wyjściu z więzienia czekała na mnie praca, cztery dni po tym, jak zameldowałem się w internacie, członek personelu upoważnił mnie do podjęcia pracy. Nie mogłem w to uwierzyć. Podczas gdy zaledwie tydzień wcześniej otrzymałem reprymendę za żucie gumy w więzieniu, nagle mogłem swobodnie poruszać się po wspaniałych ulicach San Francisco. Dzięki tej przepustce mogłem wcześnie rano wyjść z ośrodka i nie musiałem wracać aż do wczesnego wieczora. To było niezwykłe, lepsze niż wszystko, co znałem od 1987 roku, kiedy rozpoczął się mój wyrok w więzieniu.Nie miałem nawet nic przeciwko temu, żeby wrócić do domu na półmetku, ponieważ miałem ze sobą iPhonea. Rozmawiałem przez telefon lub eksperymentowałem z Internetem. To był pierwszy raz, kiedy wysłałem wiadomość tekstową, e-mail, surfowałem po sieci lub oglądałem wideo na YouTube. Te doświadczenia były niesamowite, bardziej niż potrafię opisać słowami. Nie każdy ma takie samo doświadczenie w domu. W rzeczywistości inni, z którymi rozmawiałem, nienawidzą czasu spędzonego w domu pomocy. Widzą tylko frustrację. Niektórzy powiedzieli mi, że woleliby wrócić do więzienia. Inni raczej wrócili do więzienia, niż zostali w schronisku. Jak wszystko inne, czas spędzony na półmetku to kwestia perspektywy. Odkąd spędziłem dziesiątki lat w więzieniu, bez żadnej prywatności iz żelaznym butem poprawek wciskającym się w szyję, miałem inną perspektywę niż większość innych, którzy doświadczają półmetka. Ale z drugiej strony, ponieważ nie ma mnie ponad połowę każdego dnia, jestem tam tylko do spania. Nigdy nie jadłem tam posiłku ani nie przyjmowałem tam gościa. Dlaczego powinienem? Wyjeżdżam codziennie, a teraz weekendy spędzam w domu. W lutym 2013 r. Przejdę do odosobnienia w domu. Nadal będę przebywać w domu pomocy społecznej i rozumiem, że będę musiał nosić bransoletkę na kostkę, ale po raz pierwszy będę mógł mieszkać z żoną. Wydaje mi się to niezrozumiałe. Myślę, że dzieci mają słowo na to uczucie. To superkalifragilistyczno-ekspercka.

Odpowiedź

Istnieją zasadniczo dwa rodzaje domów przejściowych. Jeden typ, który staje się coraz bardziej dominujący, to typ związany (i zwykle zarządzany) z systemem wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych. Skazani mogą być zobowiązani do zamieszkania w domu pomocy społecznej po wyjściu z więzienia lub więzienia na warunkach warunkowych lub w celu uniknięcia odbywania kary więzienia lub kary więzienia. Nie mam doświadczenia z tym typem, więc nie mogę o nich mówić. Inne typy są prowadzone prywatnie i obsługują określone populacje. Domy pomocy społecznej mogą być przeznaczone specjalnie dla osób z upośledzeniem umysłowym lub ciężką chorobą psychiczną lub dla osób zmagających się z uzależnieniami. Te populacje zazwyczaj nie są mieszane. Spędziłem około 3 miesięcy mieszkając w domu pomocy społecznej z powodu odwyku po zakończeniu odwyku. Opowiem konkretnie o moim doświadczeniu, które może, ale nie musi, uogólniać na inne placówki. Mój dom miał dwie ścieżki: jedna, która była prostym zajęciem w szpitalu, a druga była przeznaczona dla osób biorących udział w dziennym leczeniu lub intensywnej terapii ambulatoryjnej (IOP). Trasa w ośrodku była zwykle czteromiesięcznym programem. . Był doradca zawodowy, który mógł Ci w tym pomóc. Było również wiele grup terapeutycznych, do których byłeś zobowiązany lub zachęcano Cię, w zależności od tego, w jakiej fazie byłeś (więcej o fazach później). Brałeś udział w leczeniu dziennym lub IOP (to była moja ścieżka), wtedy nie byłeś zobowiązany do pracy, chyba że chciałeś, i miałeś mniej grup, w których mógł uczestniczyć, ponieważ spędzałeś większość dnia na leczeniu. Zostałaś tak długo, jak długo byłaś na leczeniu. Leczenie dzienne trwało 4 tygodnie, a ciśnienie wewnątrzgałkowe 6 tygodni. Większość ludzi udaje się na IOP po leczeniu dziennym, ale ludzie często przenosili się w pewnym momencie do trzeźwego domu, zamiast przebywać w ośrodku przez cały czas. Zostałem na leczenie i IOP, plus około 2 tygodnie później. Pokoje były dwuosobowe lub czteroosobowe. Stosunek liczby mężczyzn do kobiet był wysoki, więc kobiety zawsze były w deblach, kiedy tam byłem, a facetów w quadach. Każdy pokój posiadał łazienkę z prysznicem. Wydaje mi się, że pokoje czteroosobowe miały również umywalkę na zewnątrz łazienki, a także jedną w środku. Każda osoba miała bardzo długie podwójne łóżko, biurko i krzesło oraz szafę z szufladami na dole. Harmonogram: Wszyscy mieli wstać i zjeść śniadanie do 8:10. Jeśli brałeś leki rano, musiałeś je wziąć przed śniadaniem. Pokoje musiały zostać posprzątane (posłanie łóżka, opróżnienie śmieci, czysta podłoga, brak przedmiotów osobistych na podłodze itp.) Do kontroli o 9 rano. Otrzymujesz „czeki” na takie rzeczy, jak brakujące śniadanie lub kolacja (chyba że masz zaplanowaną pracę lub przepustkę), nieprzechodzenie przez kontrolę pokoju, opuszczanie wymaganych grup i całkowity brak leków lub spóźnianie się. W ciągu dnia chodziłeś na leczenie, do pracy (jeśli miałeś pracę) lub do grup, jeśli był to Twój dzień wolny i byłeś w fazie 1 lub 2. W fazie 3 większość grup była opcjonalna (patrz poniżej). Leczenie dzienne trwało od 9:00 do 15:00 (zmieniono to na 9:00 – 14:00 po moim wyjeździe) od poniedziałku do piątku. IOP wynosił 9-12, wtorek, środę, czwartek i sobotę LUB 18:00 – 21:00 w środę, czwartek i piątek oraz 9:00 do 15:00 w sobotę. Lunch był o 11:30 (w połowie domu) lub w południe (leczenie dzienne / IOP) i był do 12:30. Lunch był opcjonalny. Kolacja była o 5:30 i była obowiązkowa. Musiałeś zostać na kolacji do 6, aby zmusić cię do spotkań towarzyskich przy stole. Żadnych telefonów komórkowych podczas posiłków. O 22:00 mieliśmy tzw. „10 at 10” – skrót od kroku 10 z 12 kroków o 22:00.Zasadniczo była to szybka rejestracja w małych grupach na cały dzień. Wszyscy musieli być w domu o 23:00. Jeśli spóźniłeś się minutę, musiałeś zrobić UA. O północy oczekiwano, że będziesz w swoim pokoju, ale nie było określonego czasu „zgaszenia światła”. Dopóki byłeś w swoim pokoju i byłeś cichy, mogłeś nie spać tak długo, jak chcesz. Grupy: istnieje wiele różnych grup. W ciągu dnia w tygodniu mieliśmy wsparcie zawodowe (dla osób poszukujących pracy), zapobieganie nawrotom, dobre samopoczucie, duchowość itp. Te grupy były wymagane w fazie 1 i 2, ale opcjonalnie w fazie 3. Jedna noc w tygodniu, którą miałeś grupa mężczyzn / kobiet i grupa z doradcą głównym – obowiązkowe na wszystkich etapach. We wtorek wieczorem mieliśmy spotkanie społeczności, na którym cały dom spotykał się z dyrektorem programu i kilkoma doradcami, aby omówić zasady i oczekiwania oraz omówić obawy. W piątkowe wieczory mieliśmy wewnętrzne spotkanie AA. Było to wymagane dla wszystkich, chyba że pracowałeś. Oczekiwano, że będziesz uczestniczyć w spotkaniach AA / NA co najmniej 5 razy w tygodniu. Fazy: Wszyscy przychodzą do fazy 1. W fazie 1 nie możesz wyjść z domu, chyba że towarzyszą ci 2 innych mieszkańców. Musisz wypełnić wniosek o przepustkę i uzyskać zgodę swojego głównego doradcy, jeśli chcesz gdziekolwiek się udać poza spotkaniem. Jedynym nieoficjalnym wyjątkiem od tej reguły było to, że na stację benzynową znajdującą się kilka przecznic dalej można było bez prośby o przepustkę, o ile były ze sobą dwie osoby. Musisz uczestniczyć we wszystkich grupach na etapie 1. Możesz wypełnić wniosek o przejście do fazy 2, gdy byłeś tam przez co najmniej tydzień, masz pracę (jeśli jest to regularny program półmetka), masz 3 lub mniej kontroli tygodniowo i ukończyłeś kilka wymagań dotyczących orientacji Faza 2 jest bardzo podobna do fazy 1, z tym wyjątkiem, że nie musisz nikogo wychodzić z domu. Wymagania dotyczące prośby o przepustkę są takie same. Możesz poprosić o przejście do fazy 3 po kilku tygodniach w fazie 2, ale w oczach personelu musiałeś sobie dobrze radzić, aby to zostało zatwierdzone. W fazie 3 nie musisz wypełniać prośby o przepustkę, po prostu musisz się wylogować przed wyjściem (co jest wymagane od wszystkich na wszystkich etapach). Różne: mieliśmy Wi-Fi, ale niektóre witryny były zablokowane. Możesz mieć telefon, tablet, laptopa itp. Było dostępnych kilka komputerów, których można było używać, jeśli go nie masz. Przez całą dobę dyżurował „tech”, który utrzymywał porządek i zapewniał wsparcie. Doradcy byli obecni w ciągu dnia, a jeden zwykle pozostawał do co najmniej 7 lub 8. Został przydzielony do głównego doradcy, ale w razie potrzeby można było porozmawiać z dowolnym doradcą. Leki były zamknięte w biurze technicznym, ale sam wyciągnąłeś je z butelki i podpisałeś dziennik, aby pokazać, co bierzesz. Myślę, że to wszystko. Pamiętaj, to tylko moje specyficzne doświadczenie i twoje może być zupełnie inne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *